Muchacho, powidoki, zjawy

Około 340 kilometr trasy. Ciemna noc, ciemny las, a ja jestem gdzieś w paśmie rozciągającym się między Szybericą a Wapielnicą. Z rzadka biegnę, więcej idę, co jakiś czas zataczając się targany sennymi razami. Wiem, że jedynie żwawy krok zapewnia mi względne bezpieczeństwo w tej dziczy. Jeśli zdecyduję się przystanąć, przysiąść choćby na chwilę, syndrom deprawacji […]