Stumilakowe cyferki

Stumilakowe cyferki

Stumilakowe cyferki

Po publikacji wpisu Dreams come true, dostałem kilka zapytań o to co jadłem na trasie Stumilaka, co piłem, w czym biegłem, i tak dalej. Nieopatrznie wówczas obiecałem, że ten temat podejmę w osobnym tekście…

… a skoro słowo się rzekło, teraz czas uwiecznić je w formie pisanej.

Zanim jednak przejdę do konkretnych zestawień przypomnę tylko w jakich warunkach rozgrywała się ów Stumilakowa przygoda.

Trasa zawodów startuje u podnóża Diablaka w Zawoi i prowadzi górskimi ścieżkami (z paroma wyjątkami asfaltowych przelotów) aż do Szczyrku.

W sumie daje nam to dystans około 180 kilometrów i mniej więcej 9200 metrów przewyższenia (tyle do góry i coś koło tego w dół), 71 szczytów, 9 punktów odżywczych i 48 godzin limitu.

No dobra, spójrzmy co zdołał zarejestrować Garmin fēnix 3, który towarzyszył mi podczas tej eskapady.

Łączny dystans: 183,05 km LINK do STRAVY

Suma podejść (przewyższenia): 9336 m

Łączny czas na trasie (od startu do mety): 29:00:42

Łączny czas ruchu (czyli ile faktycznie czasu spędziłem poruszając się): 27:04:45

Spalone Kalorie (kcal): wg serwisu Garmin Connect: 9500; wg serwisu Strava 16600.

Stumilakowe cyferki

Zacznijmy od energetyki! Uśrednijmy dane dwóch serwisów i przyjmijmy, że spalone podczas Stumilaka kilokalorie (Kalorie) to rząd 13000. Okaże się wówczas, że w podczas aktywności trwającej nieprzerwanie (bez przerwy na sen i regenerację) 29 godzin, mój organizm pochłoną w tym czasie taką dawkę energii, jaka w normalnych okolicznościach powinna wystarczyć na spokojne funkcjonowanie przez niemal TYDZIEŃ!*

* wynika to ze wzoru Mifflin’a-St Jeor’a, do którego podstawiłem odpowiednie dane.

Co jadłeś żeby uzupełniać tak intensywnie spalane paliwo?

Ponieważ nie wiem czy znasz mnie od jakiegoś czasu, czy ten wpis jest pierwszą rzeczą jaką u mnie czytasz, uważam za stosowne by podkreślić, iż od 5 lat czerpię energię wyłącznie z roślin (wegan), natomiast wegetarianinem (w opcji z nabiałem lecz bez jajek) zostałem dobre 20 lat temu.

Dzięki temu będzie Ci łatwiej zrozumieć (a może tutaj dopiero zaczną się schody), że na roślinach też da robić się niesamowite rzeczy 😉

Do rzeczy + małe wyjaśnienie

Pomimo tego, że żadna z poniżej wymienionych marek/producentów mnie nie sponsoruje (ani nie daje za free swoich produktów), to dla Twojego komfortu wszystkie wspomniane w tym wpisie artefakty są podlinkowane, tak abyś mógł bez zbędnego szukania, w razie potrzeby doczytać o czym konkretnie piszę.

Na śniadanie w dniu startu zjadłem miskę płatków owsianych z truskawkami, rodzynkami, orzechami oraz płatkami kokosowymi, zalane wrzątkiem.

Na drugie śniadanie zjadłem miskę lekko solonego ryżu basmati.

W drodze na start wciągnąłem proteinowy (V) batonik Chia Charge (202 kcal)  Na 15 minut przed startem zjadłem Huma żel (100 kcal).

Na całej trasie zjadłem:

  • (tylko) 9 żeli (Huma), tym samym dostarczając ok. 900 kcal;
  • kulki energetyczne FitBites x 2 co daje razem ok. 350 kcal;
  • ok. 5 bananów czyli ok. 500 kcal;
  • arbuz ok. 300 g – 120 kcal;
  • pomarańcze – 5-7 sztuk; 400-500 kcal;
  • gotowane ziemniaki – ok. 8 sztuk – 400-500 kcal;
  • makaron z warzywami ok. 500 g – ok. 1000 kcal;
  • zupa/krem z batatów i selera – ok. 500 kcal;
  • smażone tofu – ok. 200 g – ok. 300 kcal;
  • mini naleśniki z dżemem made by Szachrajka® – 4 sztuki – ok. 900 kcal;
  • baton ChiaCharge vegan x 2 – ok. 300 kcal.

Co piłeś na całej trasie i ile?

Zanim zacznę szczegółową wyliczankę, to wspomnę jedynie, że na całej trasie wypiłem około 15-16 litrów różnych płynów… a jakich konkretnie, dowiesz się już za chwilę 😉

  • elektrolity Nuun – rozpuszczane pastylki o bardzo naturalnym składzie,  świetnym działaniu i dobrze przyswajalnym smaku – 4 litry (1 pastylka na 0,5 litra wody) – w sumie ok. 80 kcal;
  • jakieś czeskie piwo bezalkoholowe – 0,5 litra – ok. 140 kcal;
  • kola/cola – ok 6-7 szklanek (1,2- 1,5 litra) – ok. 700 kcal;
  • izotoniki na punktach (chyba Nutrend) – ok. 2 litry;
  • kawa – ok. 500 ml;
  • woda – ok. 7-8 litrów.

Płyny tankowałem do pełna na każdym z punktów odżywczych, a miałem ze sobą na całej trasie dwa flaski/bidony po 0,5 litra każdy.  Oprócz tego, jak to wynika z powyższej listy sporo piłem na samych punktach.

Sprzęt – w czym biegłeś, jaki plecak, jaka kurtka, czołówka, jaki buty?

fot. S. Łebek. Na zdjęciu: UD AK 3.0; Nao+; kije BD; czapka; koszulka Gato; fenix 3

Tutaj specjalnie rozpisywał się nie będę 😉 Zaczniemy od fundamentów, czyli od stóp:

  • buty – Altra Superior 3.5 – rozmiar 40,5 chociaż teraz wiem, że lepszy byłby 40; buty kupowane przez internet w sklepie poza Polską. Niestety polski dystrybutor nie posiada męskich butów tej marki poniżej rozmiaru 42…;
  • skarpetki X-Socks Marathon – sprawdzone skarpety, w których biegam od lat – model Marathon kupiony specjalnie na te zawody; na punkcie w Zwardoniu zmienione na model Sky Run;
  • spodenki TNF Better Than Naked Short 5 – wcześniej testowałem je na dystansach do 40 km i sprawdzały się genialnie. Niestety podczas zawodów, po 130 kilometrze zaczęły nieprzyjemnie obcierać, raniąc wewnętrzne części ud;
  • koszulka Gato Sport – teamowa – na pierwszej części – dobra do warunków +16 stopni C. Powyżej niestety trochę za słabo oddycha, akumulując pot, który można potem z niej wyżymać jak wodę po praniu;
  • koszulka – na drugiej części trasy – przycięta na wysokości pępka (lepsza wentylacja), ażurowa sportowa koszulka na ramiączkach. No name, który sobie poradził w stopniu zadowalającym;
  • czapka – Kostarykanka – produkcja własna;
  • kurtka – TNF Storm Stow Flight Series – fajna, lekka, pakowna. Poza tym to prezent od Przyjaciela!
  • plecak/kamizelka – Ultimate Direction AK 3.0 – więcej o tym plecaku przeczytasz TUTAJ;
  • czołówka – Petzl Nao+ –  zdecydowanie dobre światło, choć miejscami mogło świecić lepiej 😉
  • kije – BD Z-Pole – jeśli umiesz biegać z kijami, to je ze sobą zabierz na stumilowe zawody. W przeciwnym razie, zostaw je w domu! Solidne i dość lekkie kije. Wytrzymałe;
  • spodnie przeciwdeszczowe – rowerowy no name. Lekkie i łatwe do skompresowania;
  • obowiązkowy (regulaminowo) kubek UltrAspire kupiony 5 lat temu, więc go w necie już nie namierzam;
  • zegarek Garmin fēnix 3; po około 14 godzinach biegu zaczął domagać się ładowania. Całe szczęście ten model umożliwia doładowanie w trybie pracy urządzenia;
  • power bank – do podładowania zegarka w trakcie biegu.

Miały być cyferki, no to jest ich całe mnóstwo. Sucho, zwięźle i konkretnie. Na dalsze stumilowe dywagacje poświęcę jeszcze trochę miejsca w przyszłych wpisach… ponieważ wciąż pojawiają się nowe pytania.

A zatem stay tuned!

Share This

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*
*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.