pokochać hybrydę

Pokochać hybrydę

Pokochać hybrydę. Ok, ale jak, po co, no i dlaczego?

Mnie do owej miłości długo namawiać nie było trzeba, bo pierwszą hybrydą zdarzyło mi się mknąć po drogach Północnej Kalifornii już dobre 10 lat temu… i chyba wtedy właśnie, zakochałem się w hybrydzie po raz pierwszy.

Wówczas był to Prius-cichy, przestronny, szybki i niezawodny. Do tego spalający śmiesznie małe ilości paliw kopalnych, nijak współgrający z amerykańską kulturą czterokołowych potworów, pożerających setki galonów ropy!

Hybryda? Przecież to gejowóz!

Cóż, można się dość szybko domyślić jaką pogardą traktowano wtedy zarówno samego Priusa, jak i jego właściciela. Czy zdziwi Cię to, że w oczach przeciętnego Amerykanina hybrydziarz jawił się jako potencjalny gej?!

Wiem, zaraz zapewne odezwą się tradycjonaliści, którzy będą próbowali przekonać mnie do jedynie słusznej “wachy”, wszak prawdziwi mężczyźni nie jeżdżą “na prądzie”.

No dobra, jednak jeśli od kilkunastu lat żyjemy w XXI wieku, to w sumie można, a wręcz należałoby spojrzeć na pewne sprawy z nieco innej perspektywy, zredefiniować je, odpuścić nieco kult (mało praktycznej) tradycji, no i dać spokój z wojenkami na długość przyrodzenia!

Niebieski kolor w logo wskazuje na hybrydę

Jeśli nie Scenic, to co?

Pod koniec 2016 roku, zaczęliśmy rozglądać się za rozsądnym następcą naszego wysłużonego Scenica. Różne opcje wchodziły w grę, różne kombinacje, różne marki. Jednak nasze wymagania były na tyle konkretne, że potencjalny wybór dość szybko stał się oczywisty.

Każda wizyta w salonie, kolejna jazda próbna tradycyjnymi maszynami, sprawiały, że w żaden sposób nie czuliśmy tych pojazdów, jako samochodów na miarę XXI wieku!

Co to da?

Trujemy naszą kochaną Matulę (Gaję, Bhumi, czy też po prostu Ziemię) jak opętani, a spalanie paliw przyczynia się do tej degradacji w bardzo dużym stopniu. Więc jeśli mogę, choć trochę przyczynić się do ograniczenia emisji tych wszystkich syfów, to dlaczego miałbym tego nie zrobić? Dlaczego miałbym ów problem ignorować, udając, że mnie on nie dotyczy?

Jasna sprawa, hybryda wciąż nie jest idealnym rozwiązaniem, jednak lepsze to, niż beznamiętne spalanie hektolitrów ropy…

Tesla – i wszystko gra!

Mimo iż wielkim fanem aut (jako takich) nie jestem, to jednak lubię nowinki techniczne, zwłaszcza te, które mają realną szansę pozytywnie wpłynąć na otaczający nas świat. Jeśli do tego dołożymy odejście od tradycyjnych paliw i szukanie nowych rozwiązań, śmiałą próbę wcielenia futurystycznych rozwiązań w życie, wtedy zaczynam szukać, drążyć, dociekać… i tak kończę z pragnieniem posiadania jakiegokolwiek modelu TESLI!

Nie ta półka (jeszcze!)

No dobra, spokojnie, na Teslę jeszcze przyjdzie czas!

Tymczasem, przypominam sobie o istnieniu hybryd. Jednak zanim poczynię pierwszy research, coś czuję, że wciąż jest to zabawa za ponad 100 tysięcy PLN.

Całe szczęście nie odpuszczam już na starcie, i po chwili poszukiwań, okazuje się, że taką  hybrydową Yariskę (która spełnia nasze oczekiwania w pełni-przynajmniej teraz), można zakupić już za 60 tysi!

A jak by tak leasing?

Toyota Yaris – zgrabna, pakowna (o dziwo!), przyjemna i ekonomiczna bestia!

Cyferki!

Yariskę mamy od stycznia 2017. Zdążyliśmy nią “szarpnąć” ponad 10 tysięcy kilometrów, w naprawdę rozmaitych okolicznościach przyrody.

Począwszy od regularnego kursowania po krętych drogach Pogórza Strzyżowskiego, a skończywszy na przeszło tysiąc kilometrowej trasie na chorwacką  Istrię.

pokochać hybrydę
Yariska na tle chorwackich pejzaży

Weźmy pod lupę wyjazd na Istrię!

W trasę wyruszyliśmy w 3 (trzy) osoby, każda z konkretnym tobołkiem (wszak, mieliśmy tam tydzień bawić!). Dobre 2/3 drogi to autostrady bądź ekspresówki, po których nie jechaliśmy 90 km/h…

Trzy osoby, to trzech różnych kierowców. Za każdym razem inna siła nacisku na pedał gazu.

Wynik spalania na całej trasie (czyli przeszło 2200 km)?

4,8 l / 100 km!! Jak dla mnie, wynik rewelacyjny, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że silnik tej Toyoty to 1,5l. Na tej samej trasie, nasz stary Scenic z silnikiem 1,6 żarł 6-7 l benzyny, a gazu 10-11!

A po lokalnych drogach, jeździmy poniżej 4,0!

Jaki morał z tego płynie?

Wychodź poza szablon. Sprawdzaj, badaj, myśl i podejmuj świadome decyzje. Tak samo jak masz wpływ na swoje życie, tak masz wpływ na życie innych, na swoją przyszłość, Twoich bliskich, na los Matki Ziemi.

Marzy mi się samochód EV na każdym podwórku, przed każdą klatką schodową. Przydomowe mini elektrownie, czy to wiatrowe czy to solarne, z których płynie prąd zasilający przyjazne pojazdy.

To jest  przyszłość, która zbliża się ogromnymi krokami! Bądź na nią przygotowany!

Share This