Marmot Kompressor Speed – recenzja

Plecak biegowy marki Marmot, czyli moje odczucia w temacie Kompressor Speed.

W skład zestawu oprócz samego plecaka wchodzą bukłak oraz bidon
W skład zestawu oprócz samego plecaka wchodzą bukłak oraz bidon

Ten dość minimalistyczny plecak (kamizelkę) dostałem ‘na testy’  od polskiego dystrybutora marki Marmot, czyli od krakowskiej firmy Raven.

Kompressor Speed to ciekawa propozycja głównie dla biegaczy (choć z powodzeniem można używać go również podczas jazdy na rowerze). Plecak wykonany jest z Nylonu STS 70D, a jego waga to 260gram przy pojemności 5l. W zestawie oprócz plecaka dostajemy jeszcze bukłak (2l) oraz miękki bidon (0,5l) marki Hydarapak.

No ale od początku. Jako że bieganie z plecakiem na dystansie poniżej 20km trochę mija się z celem, to z niecierpliwością wypatrywałem pierwszej nadarzającej się okazji, aby zabrać Kompressor Speed na nieco dłuższą przebieżkę. I tak, pewnej niedzieli, wrzuciłem do niego telefon, coś na ząb no i butelkę/bidon Kompressor Flask wypełnioną wodą(który dostajesz w zestawie z tym plecakiem) i ruszyłem w las.

Kompressor Speed występuje w jednym rozmiarze, więc byłem ciekaw jak jego uniwersalność w tej kwestii wpływa na praktyczne odczucia. Po obu stronach, na wysokości nerek wszyte są taśmy, które łączą szelki z  plecakiem, a przy okazji odpowiadają za jego odpowiednie wyregulowanie, dostosowane do naszych gabarytów. System regulacji jest dość prosty. Wystarczy pociągnąć lekko taśmę (przechodzącą przez klamrę) aby w następstwie tej czynności plecak przywarł do pleców. Gdy chcemy poluzować szelki i zmienić położenie plecaka, wówczas wystarczy lekko podciągnąć klamrę do góry.

No dobra, ale jak to działa w praktyce. Bardzo lubię, gdy plecak dobrze leży, gdy podczas biegu nic nie skacze, nie przemieszcza się, gdy mam wrażenie że plecaka właściwie nie ma. To jest mój ideał. W tym względzie Kompressor Speed średnio mi spasował. Nie wiem, być może dlatego że dość chudy i niski jestem, albo po prostu uniwersalność rozmiaru to nie jest najlepsze rozwiązanie. Mimo tego, że miałem dość mocno podciągnięte taśmy i szelki, wciąż miałem wrażenie luzu i lekkiego dyskomfortu tym powodowanego.  Również system taśm piersiowych mógłby zostać nieco lepiej przemyślany. Po pierwsze taśmy są sztywne, brak w nich choćby grama amortyzacji (można byłoby wszyć kawałek gumki skracając tym taśmy,  tym samym czyniąc je lepiej dopasowane i współgrające z dynamiką biegu). Regulacja piersiowa powinna być chociaż trochę elastyczna, (wszak klatka piersiowa porusza się zwłaszcza na ostrych podejściach, gdy mocno zaciągamy powietrze do płuc), a jej brak może wpływać na dyskomfort i konieczność ich poluzowania. Natomiast dużą zaletą pasków piersiowych jest regulacja pionowa.

Kompressor Speed od strony pleców
Kompressor Speed od strony pleców

Pozostając przy systemie nośnym, a konkretnie przy szelkach. Generalnie jest całkiem dobrze. Zrobione są z oddychającej, lekko rozciągliwej siateczki. Jedyna rzecz, której nie potrafię zrozumieć, to fragment, na którym szelki są wyraźnie cieńsze (celowe ‘odchudzenie’ aby zmniejszyć wagę plecaka?). Najgorsze jest to, że to przewężenie oraz jego szwy i przeszycia wypadają akurat na mojej kości barkowej, co przy dłuższym bieganiu staje się irytujące (zwłaszcza podczas biegania w cienkiej koszulce na ramiączkach…).

Panel przedni.
Jako, że raczej nie biegam z bukłakiem, to cenię sobie możliwość trzymania bidonu/bidonów z przodu plecaka. Kompressor Speed posiada dwie, dość obszerne kieszenie umiejscowione na szelkach, mniej więcej na wysokości splotu słonecznego. W takiej kieszeni z powodzeniem mieści się pół litrowy bidon. Wewnątrz kiesy na bidon znajdziemy dodatkowo małą kieszonkę w sam raz na żel. Podsumowując, te dwie przednie kieszenie są bardzo przydatne, bo nawet jeśli biegniesz z bukłakiem (też jest w komplecie), wówczas możesz wykorzystać je np. jako podręczny magazynek batonów, żeli i innych potrzebnych na trasie artefaktów. Jednak w rozwiązaniu Marmota jest jeden mankament-wyraźny brak ściągacza bądź mocniejszej gumki w górnej części kieszeni.  Otóż, w czasie testów zdarzyło mi się kilka razy zgubić bidon, który podczas biegu po prostu wypadł z kieszeni. Gdyby Marmot zastosował rozwiązanie, o którym wspominam zdanie wcześniej, wówczas wystarczyłoby użyć ściągacz tak, aby butelka, baton czy cokolwiek innego nie miało szansy wypaść.
In plus zaliczam wszyty gwizdek ostrzegawczy (bardzo częsty składnik obowiązkowego wyposażenia wielu zawodów ultra).

Plecak z załadowanym bukłakiem oraz bidonem
Plecak z załadowanym bukłakiem oraz bidonem

Nawadnianie.

Pomimo tego, że podczas biegowego testu nie miałem ze sobą bukłaka, to śmiało mogę powiedzieć, że system nawadniania jest mocną stroną tego plecaka. Po pierwsze, będący na wyposażeniu elastyczny bidon o pojemności 0,5l, który doskonale sprawdza się podczas praktycznego zastosowania. Druga sprawa do właśnie bukłak. Poza testem stricte biegowym, postanowiłem zabrać  Kompressor Speed na rowerową przejażdżkę w czasie której korzystałem właśnie z camelbaka (pojemność 2l).

Muszę przyznać, że ten plecak w zestawieniu z bukłakiem oraz rowerem sprawdził się świetnie. Niedogodności, które występowały podczas biegania z Kompressor Speed w czasie jazdy na rowerze odchodziły w niepamięć. Ciekawe jest też to, że plecak załadowany pełnym wody bukłakiem lepiej przylegał i dawał poczucie stabilności.

Bukłak oraz bidon Marmot Flask (0,5l)
Bukłak oraz bidon Marmot Flask (0,5l)

Na duży plus muszę również zaliczyć system mocowania rurki z ustnikiem. Otóż na rurce znajduje się zdejmowalny klips z magnesem w środku, a na zapięciu paska piersiowego jest zlokalizowane ‘gniazdo’, idealnie spasowane z klipsem. Wystarczy zbliżyć klips do ‘gniazda’ aby rurka grzecznie i bezpiecznie czekała na następne użycie.

Kieszeń oraz miejsce mocowania bukłaka
Kieszeń oraz miejsce mocowania bukłaka
Kieszeń i jej wnętrze
Kieszeń i jej wnętrze

Słowem podsumowania.

Plecak czy też kamizelka Marmot Kompressor Speed to całkiem dobry i udany produkt. Oczywiście wymaga kilku poprawek i dopracowania paru szczegółów (np. ściągacze w kieszeniach) oraz nowego spojrzenia na uniwersalność rozmiaru. Na pewno dużym plusem jest sam bukłak oraz butelka/bidon znajdujące się w komplecie, wyprodukowane przez Hydrapak (firma znająca się na rzeczy). Marmot to bardzo solidna marka, jednak dotychczas znana głównie ze świata outdooru czy wspinaczki. Pierwsze kroki w nowym obszarze bywają trudne, ale jestem przekonany że kolejne stricte biegowe produkty tej marki będą co raz lepsze i ciekawsze.

W skali pięciopunktowej ten plecak dostaje ode mnie mocne 3,5 pkt.

Kilka uwag i pierwsze wrażenia zarejestrowane w terenie:

Share This