Hałas czy chaos

Hałas czy chaos?

Hałas czy chaos

Elektryczność z całą pewnością uczyniła nasze życie prostszym i wydajniejszym, rzec by nawet można bardziej oświeconym, przynajmniej do pewnego stopnia.

Dzięki energii elektrycznej rozwój cywilizacyjny ruszył z kopyta, a ona sama stała się tak nieodłączonym elementem naszej codzienności, że nawet trudno wyobrazić sobie istnienie bez niej.

Wszak, energia ta, to nie tylko światło bijące z wolframowej żarówki czy prąd płynący z gniazdka. Przecież to również źródło ciepła, Internet, sieć WiFi w kafejce na rogu, Bitcoin czy stacja orbitalna, hen tam, gdzieś wysoko.

Choć energia sama w sobie jest zupełnie bezstronna i beznamiętna, jej użycie jednak nie zawsze takim pozostaje.

Pominę świadomie oczywiste zagrożenia jakie jej niewłaściwe użycie za sobą niesie i skupię się tylko na jednym z aspektów, który całkowicie umyka naszej uwadze.

Hałas czy chaos?

Osobiście uwielbiam te chwile, kiedy szlag trafia jakąś stację przekaźnikową, i z tej czy innej przyczyny przez kilkadziesiąt minut lub nawet kilka godzin, najzwyczajniej w świecie nie ma prądu.

Oczywiście, w pierwszych chwilach ‘po odłączeniu’ wpadam w lekką fazę irytacji, wynikającą bardziej z braku informacji: dlaczego nie ma prądu, aniżeli rzeczywistego jego braku.

Uwaga! Energetyczna awaria!
Uwaga! Energetyczna awaria!

Gdy jednak głód wiedzy zostaje zaspokojony, i wiem, że gdzieś tam ekipa z energetycznego pogotowia przywraca do życia obolałą sieć, zaczynam łapać każdą chwilę wolną od cywilizacyjnego szumu!

Nagle, tartak będący nieopodal milknie, wiatraki chłodzące nadwyrężone procesory w komputerach czekają bezszelestnie zastygłe w bezruchu. Lodówka zamknięta w sobie, z przerażeniem i na pół gwizdka oczekuje kolejnej dawki życiodajnego prądu. A moja praca, uzależniona od tej właśnie energii, leży odłogiem…

Błoga cisza. Zmienia się otoczenie, a aura wsi zdaje się nawiązywać do prehistorycznych lat z początków XX wieku.

Słychać oddech Śanti, a zza uchylonego okna dobiegają wiosenne odgłosy.

A gdy się ściemni, i prądu nadal nie będzie, w naszej chacie zabrzmi ognista symfonia palących się świec…

Jednak nazajutrz, wszystko będzie jak dawniej. Odgłosy przerzynanego drwa od bladego świtu i hałaśliwy chaos energetycznej machiny pochłonie nas na nowo.

PS I tym wpisem pomału wchodzimy w nieco inny wymiar następnych postów, więc stay tuned!

Share This