Earthrunners czyli daj się uziemić

Earthrunners daj się uziemić.

Co prawda przesyłka ze stemplem na kopercie rodem z Kalifornii dotarła do mnie jeszcze końcem października 2015, a ja dopiero teraz piszę więcej w temacie huarachy ze stajni Earthrunners.

W pewnych kwestiach bywam bardzo zasadniczy, a solidne przyłożenie się do testów biegowego sprzętu (i nie tylko biegowego) to podstawa. A wiadomo, w naszej szerokości geograficznej, październik, nie mówiąc już nawet od kolejnych po sobie następujących miesiącach średnio nadają się na chodzenie czy bieganie w sandałach.

Całe szczęście z odsieczą przyszedł luty i nasza kostarykańska eskapada. Wówczas to, z sandałami prawie się nie rozstawałem 🙂

Jeśli nosić cuadrados to tylko w huarachach!
Jeśli nosić cuadrados to tylko w huarachach!

Na testy trafił do mnie model Circadian, który w założeniu (tak się umawialiśmy) miał być na 9 mm vibramowej podeszwie, bez skórzanej wyściółki. Niestety stało się inaczej (jakieś nieporozumienie) i w przesyłce znalazłem sandały z wyściółką. Temat mailowo z chłopakami z Earthrunners sobie wyjaśniliśmy, a ja żeby już nie robić cyrków i nie kombinować z odsyłką do USA postanowiłem przymknąć oko (skończony materialista a nie prawdziwy weganin!!) i zająć się swoją robotą.

Zacznę jednak od tego, że sam proces powstawania obuwia jest bardzo spersonalizowany (zresztą podobnie jak i u Monk Sandals). Trzeba w odpowiedniej skali wydrukować odrys prawdopodobnego rozmiaru, przyłożyć stopę, posprawdzać wedle wytycznych, cyknąć fotkę ryciny i wysłać do producenta (tak przynajmniej proces wyglądał w moim przypadku). Z racji tego, że byłem jednym z pierwszych testerów najnowszej wersji tych sandałów (miedziane inserty zamieniono na przewodzące paski-ale o tym więcej za chwilę), to mogłem wybrać sobie kolor pasków!

Podstawa to dobrze dobrany rozmiar
Podstawa to dobrze dobrany rozmiar

 No właśnie, o co chodzi z tym całym przewodzeniem, uziemieniem, miedzią i dostrojeniem się do częstotliwości ziemi, po której chodzimy?

Krótko mówiąc, miedź jako doskonały przewodnik ma za zadanie umożliwić przepływ prądu, tudzież po prostu energii między podłożem a naszymi stopami. Bez jej zastosowania, guma podeszwy skutecznie ‘odcina’ nas od bliższego kontaktu z ziemią.
Zresztą, zachęcam do obejrzenia krótkiego filmiku w tym temacie:

 

Podeszwy wcześniejszych wersji tych sandałów były naszpikowane miedzianymi bolcami (insertami). Jednak najnowsza odsłona to tylko jeden miedziany insert, który jest zarazem miejscem mocowania taśmy w podeszwie. Natomiast kolejną innowacją są właśnie taśmy, w których ukryta jest miedź, stanowią główną powierzchnię styku  i przewodzenia.

Miedziana część-uziemi na dobre
Miedziana część-uziemi na dobre

Same paski są bardo miłe w dotyku, delikatne a zarazem mocne. Coś jakby z taśmy rurowej wykonane.

Skoro taśmy, to i system wiązania, który ideą i użytecznością nawiązuje do tego oryginalnego, jaki stosują Rarámuri, jednak jest bardziej nowoczesny!
Plastikowa klamra, która znajduje się po zewnętrznej części stopy, trzyma we właściwej pozycji taśmę, a przy okazji jest bardzo prosta w obsłudze, przez co EarthRunnersowe sandały szybko się zakłada jak i zdejmuje. I co bardzo ważne w ogóle jej nie czuć, czyli ani nie uwiera, nie ugniata, nie irytuje!
Jedyne czego obawiałem się w takim systemie ‘wiązania’, to opadający, tylny  pasek, tuż nad piętą. Każda marka ma na to swój sposób, i dla przykładu LUNA stosuje dodatkowy, przytrzymujący  pasek. Okazuje się, że w Eartah tego po prostu nie trzeba. Magic!

A jak z tymi sandałami jest w praktyce?

Powiedzieć, że są to najlepsze sandały jakie w życiu nosiłem to mało! Serio, szczerze piszę, bez udziału dodatkowych $ od Michaela (właściciel firmy EarthRunners)!

Sandały młóciłem na różne możliwe sposoby. Od chodzenia po wyasfaltowanych uliczkach San Jose, to biegnąc po wyschłej ziemi Madhuwan, czy eksplorując odległe zakamarki Manuel Antonio. Ani rozgrzany piasek Playa Samara, ani skały okalające koryto rzeki nie dały im rady 🙂

Jest i czas na podziwianie widoków
Earthrunners daj się uziemić

 

Dobrze dociążony na rewirze
Dobrze dociążony na rewirze

Zero obtarć, brak pęcherzy, za to dobre czucie podłoża i ten trudny do opisania feel, płynący z użytkowania tych sandałów. Aż nie chciało się ich ściągać!
Kto wie, może to magia, a może po prostu dobre uziemienie rzeczywiście ma sens?

Na koniec garść suchych faktów:

  • Producent: EarthRunners
  • Model Circadian
  • Podeszwa – Vibram 9 mm
  • Paski – z wbudowanymi (wszytymi) miedzianymi elementami
  • Klamra – zaciskowa, z bardzo mocnego plastiku
  • Cena: podstawowa wersja 79$

PS

Jeśli miałbym się do czegoś jednak przyczepić, to byłaby to długość taśmy, a raczej pytanie o to, jak sobie z jej nadmiarem poradzić.  Alek z MonkSandals dokłada gumową szlufkę, w którą pakujesz nadmiar taśmy i jest OK. W EarthRunners pozostaje kombinacja i finezyjne oplatanie jej wokół wiązania, co przy dłuższym użytkowaniu średnio się sprawdza.

Ach te taśmy!
Ach te taśmy!

Share This