Cinco por Cinco

Cinco por cinco czyli tytułowe pięć na pięć, to subiektywny opis doznań płynących z biegania w fivefingersach w środkowoamerykańskiej czasoprzestrzeni.

W kraju amerykańskiego środka, mocno naszpikowanym górami, posiadanie samochodu z napędem na cztery koła, to nie jakiś zbędny luksus czy nowobogackie widzimisię, to po prostu okolicznościowe must have!
I tak, jak 4×4 bywa istotnym elementem kostarykańskich pojazdów, tak 5×5 (Cinco por Cinco) dla stóp może okazać się interesującą odmianą od biegania w napompowanych buciorach…

Recenzja pięciopalczastych Spyridonów pierwotnie ukazała się w dwumiesięczniku ULTRA (Nr 4 marzec-kwiecień 2016), a do jej popełnienia niezbyt nachalnie namawiał mnie jeden z twórców pisma, czyli  Mikołaj ‘Miki‘ Kowalski-Barysznikow pisujący też od czasu do czasu na swoim biegającym sercem blogu!
W gazecie oprócz tekstu pojawiły się jedynie dwie foty, więc tutaj zdecydowanie zwiększam ich ilość, dorzucając kilka ciekawych ujęć!

Po górach z górą w tle
Po górach z górą w tle


Vibram Five Fingers – Spyridon LS

Waga:
285 g (dla rozmiaru 39 EU, para)
Drop: 0,00 mm
Podeszwa: 3,5 mm

Cinco por Cinco (5 x 5)

Kostaryka to kraj wybitnie górzysty. Nawet obecność dwóch oceanów (od zachodu Pacyfiku, a od wschodu Atlantyku) nie zmienia faktu, że przez ten uroczy zakamarek Ameryki Środkowej przebiega pasmo Kordylierów, dodatkowo naszpikowane mniej lub bardziej wygasłymi wulkanami, z których najwyższy sięga prawie 4000 m n.p.m.
I w takich oto właśnie warunkach przyszło mi testować pięciopalczaste buty, spod znaku Vibram, a konkretnie model Spyridon LS.
Z racji mego biegowego, ultra-minimalistyczno-naturalnego zacięcia lubię testować wszelakie obuwie, które wpisuje się w ten właśnie nurt. Stąd prędzej czy później musiałem trafić również do świata ‘kopytek’  z vibramowej stajni.

Skaczący między drzewami
Skaczący między drzewami

Moje początki z FiveFingersami były dość ostrożne. Na pierwszy ogień poszedł model Spyridon (na rzep), i chyba musiało mi to obuwie bardzo przypaść do gustu, bo nim sypnęło śniegiem, w mojej szafie grzecznie czekały zimowe Lontry.
Jednak jeszcze końcem stycznia postanowiłem zakupić kolejną parę ‘palczaków’ z myślą o ponad dwutygodniowym tournee po Kostaryce! Wybór padł na Spyridon LS, czyli wersję z tzw. ‘szybką sznurówką’.
Spyridon LS, to but z cienką, bo tylko 3,5mm podeszwą, przeznaczony do biegania w terenie, w górach, błocie, kamieniach i tylko Producent raczy wiedzieć po czym jeszcze!
A jak jest w praktyce?
Przyznam, że moja para ‘Spyrków’ była doświadczana w różnych okolicznościach przyrody, od błotnistych ścieżek w dżungli aż po wielkomiejski asfalt. Sporo w nich chodziłem, dużo biegałem.

Podeszwa, to guma XSTrek Vibram, dzięki niej, buty naprawdę świetnie radzą sobie zarówno w wilgotnych terenach lasu strefy chmur, jak i na wulkanicznych skałach, znajdujących się u podnóża Arenal.

Po wulkanicznych skałach!
Po wulkanicznych skałach!

Bieżnik (głębokości około 2 mm), na pierwszy rzut oka wydaje się być dość niepozorny, jednak w zetknięciu z niepewnym podłożem, takim jak chociażby błoto czy mokry asfalt daje poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad sytuacją.
Sama podeszwa, mimo iż dość cienka i elastyczna, dobrze chroni stopę przed drobnymi kamieniami czy wystającymi korzeniami, jednocześnie zapewniając doskonałe czucie podłoża. Dzięki temu, moje ciało szybciej i sprawniej dostosowywało się do zmiennych warunków podczas marszu lub biegu. Warto też wspomnieć o płytce PU zatopionej w podeszwie, która stanowi dodatkową ochronę dla łuku stopy, co w kamienistym terenie może okazać się zbawienne.

Bieżnik daje radę!
Bieżnik daje radę!

Cholewka Spyridonów, jak i komory palcowe są starannie wykonane, dzięki czemu but leży na stopie niczym druga skóra. Wystarczy 5 minut noszenia, by po chwili o nich zapomnieć. Były momenty, gdy amerykańcy turyści pytali mnie, czy mogą sobie zrobić zdjęcie moich butów, bo pierwszy raz życiu widzą takie cudo. Wtedy przypominałem sobie, że jednak coś mam na stopach 😉

Trzeba przyznać, że jestem zaskoczony trwałością materiałów z jakich wykonane są FiveFingersy. Podczas tego krótkiego, aczkolwiek bardzo intensywnego pobytu w Kostaryce, nie było mowy o taryfie ulgowej, zwłaszcza dla butów. Tym sposobem, ‘Spyrki’ nie uniknęły bliższych starć z korzeniami, skałami, asfaltem czy rozgrzanym do białości piaskiem na plaży.  Zarówno zewnętrzne warstwy cholewki, jak i przestrzenie między palcami zachowały się w stanie nienaruszonym, a po upraniu buty wyglądają prawie jak nowe.
Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że wzięty z zaskoczenia przez lokalnych amatorów piłki nożnej, przez dobre 40 minut użytkowałem Spyridonów w charakterze ‘korków’, rozgrywając przy tym bardzo przyzwoite zawody! Co więcej, czucie piłki, a wynikająca z tego dokładność podań przewyższa tą, płynącą z oryginalnych butów piłkarskich.

Spyridon LS to świetna propozycja dla biegaczy trailowych, którzy cenią sobie dobry kontakt z podłożem, niską wagę obuwia, doskonałą trakcję oraz naturalną pracę stóp.

Podczas przeszło dwóch tygodni testów, przemierzyłem w Spyridonach LS ponad 100 km i muszę stwierdzić, że jest to but bardzo wszechstronny, będący doskonałym narzędziem treningowym. Samo chodzenie w ‘palczakach’ to solidna dawka ćwiczeń dla mięśni stóp, którą zalecam nie tylko biegaczom.

Spyridon LS to but, który aż woła aby zabrać go w teren, a dystans 10 czy 20 km nie jest mu straszny. Choć w  zeszłym roku, w wersji ‘na rzep’ zdarzyło mi się przebiec ponad 60km, w trudnych, bo górskich i błotnistych warunkach Zaporowego Maratonu, to FiveFingersy polecam głównie na dystanse do 20-30km.

Plusy:
komfort i wygoda;
świetne dopasowanie;
ochrona stopy;
czucie podłoża;
trwałość;
wygląd.

Minusy:
cena;
męska rozmiarówka zaczynająca się od nr 40 (w Polsce);

 

Share This