Ugotowani na Amen!

Aaaaaaaaaa! Adrenalina wczoraj była na nadzwyczaj wysokim poziomie. Niby wszystko jasne, niby czym tu się emocjonować, skoro nagrania miały miejsce w czasowo odległej, blisko trzymiesięcznej przestrzeni? Ale z drugiej strony, nie na co dzień człek gotuje na szklanym ekranie, do tego w TVN-ie i to w całkiem dobrej porze oglądalności, nie mówiąc już o tym, że skumulowane dobre 5 dni nagrań zobaczy po raz pierwszy!

Taki oto wpis widniał na naszej kuchennej tablicy po nagraniach
Taki oto wpis widniał na naszej kuchennej tablicy po nagraniach

No właśnie, wczoraj, w rodzinnym gronie przeżywaliśmy premierę odcinka Ugotowanych, w którym miałem okazję wystąpić. Z mojej perspektywy odcinek niebanalny, głównie za sprawą uczestników. Same ciekawe postaci, i choć każda z innej bajki, wspólnie potrafiący napisać swą własną opowieść. Patrząc od kuchni, nagrania do odcinka to intensywne 5 dni, to czas na poznawanie nowych ludzi, obserwacje i łapanie dystansu do tego co się samemu robi. Pokora i szacunek dla pracy i osiągnięć innych, i podziw dla ich zasobów. Zwłaszcza PePe i Angela. Obie Panie mnie oczarowały, tym kim są, tym co robią, swą wrażliwością, kolorami i pomysłem na życie.

Zdaje się, że na tym krótkim opisie poprzestanę, a całości dopełnię vlogiem w temacie.

Share This