Ortopeda nie piekarz, nie pali się…

Jak zapewne wiecie, w naszym pięknym kraju bardzo łatwo dostać się do
specjalisty-lekarza. I tak, w moim przypadku, oczekiwanie na ortopedę (mam skierowanie) to tylko 3 tygodnie!
Jestem już po zdjęciu rentgenowskim rzeczonego kolana-według opisu specjalisty-brak jakichkolwiek zmian urazowych, więc teoretycznie wizyta u ortopedy to raczej strata czasu… Lecz żeby nie było, cholerne zdrowotne płacę, więc i tak do tegoż ‚majstra’ pójdę, nawet jeśli tylko na USG się skończy 😉

Inna rzecz, że kontuzja to dość często wynik jakiegoś poważniejszego problemu, objaw pokazujący, że coś może być nie tak w ‚systemie’, w nieco innym obszarze.

Suma summarum, wylądowałem dziś u kręgarza, który oprócz nastawienia mego kośćca wspomógł proces rehabilitacji masażem oraz bańkami. Po pierwszej wizycie, moje plecy i ‚ciachnięte’ kolano wyglądają jak na fotkach. Bo jak mawiał klasyk: ‚akupunktura być dobry prąd’!

Podłączenie do matrixa ;)
Podłączenie do matrixa 😉
Ślad po banieczce w najwrażliwszym miejscu.
Ślad po banieczce w najwrażliwszym miejscu.

Następna wizyta już za tydzień. Do tego czasu mam się smarować Dip Hot’em i łykać Sufrin. Pan Doktor mówi, że będę biegał długo i szczęśliwie 🙂

Share This